Dalkowskie

Fajnie jest w końcu zdjąć motocyklową kurtkę z haka, przywdziać wysokie buty, nacisnąć przycisk zapłonu i ruszyć na spotkanie kumpli w pierwszych promieniach wiosennego słońca.

Jedną z naszych ulubionych tras, jest objazdówka Dalkowskich Wzgórz. Obfitujące w piękne krajobrazy i ciekawe zabytki Wzgórza zajmują obszar mniej więcej od Kożuchowa do Głogowa. Znajdują się tam liczne, niestety często zniszczone pałace, dwory i kościoły.

Jednym z najbardziej charakterystycznych obiektów Dalkowskich Wzgórz jest Kościół św. Anny. Zwiedzając go w porze kiedy na drzewach nie ma liści, ze wzgórza rozciąga się piękny widok na okolicę. Klasztorny obiekt zajmuje niemal całe niewielkie wzniesienie, ale naprawdę warto się tam wdrapać. Miejsce to jest niewątpliwie urokliwe, a nawet nieco tajemnicze.

Jeśli ktoś lubi leśne spacery, a tym bardziej rowerową jazdę, warto udać się na zwiady do pobliskiego rezerwatu Annabrzeskie Wąwozy. Szybkie zjazdy wąskimi wąwozami, strome, acz malownicze podjazdy, w tym słynna „ściana śmierci”, zostawiają ślady w pamięci.

Góra św. Anny położona jest w pobliżu miejscowości Kromolin. Już kilka kilometrów dalej, we wiosce Szczepów stoi stary, zabytkowy dwór, który choć jest w prywatnych rękach, warto go zobaczyć, choćby przez bramę. Kolejne kilka kilometrów dalej, koniecznie trzeba zobaczyć to co znajduje się na ścianach Kościoła św. Jana Chrzciciela w Kurowie Wielkim. Wejdźcie tam, a na pewno nie pożałujecie.

Jako, że my wszędzie tam już byliśmy, pojechaliśmy od razu do Dalkowa zobaczyć piękny-zdewastowany pałac z XVI wieku rodziny von Glaubitz. Naszą uwagę przykuły misterne zdobienia balustrady drzwi frontowych. Delikatne, metalowe liście i kwiaty. Za to pałacowy ogród dominuje majestatyczny platan. Pozostałości ażurowej werandy, również świadczą o minionym splendorze.

Udało nam się nawet wejść do środka, a wnętrze robi jeszcze większe wrażenie. Pozostałości zdobionych, niestety walących się sufitów, masywnych futryn i kaflowych pieców pobudzają wyobraźnię. Z jednej strony dają wyobrażenie o życiu ówczesnych ludzi, a z drugiej ukazują siłę wiatrów historii.

W pobliżu Dalkowa znajduje się rezerwat przyrody Dalkowskie Jary. Piękne, dosyć strome, acz niewysokie wzgórza gęsto porośnięte wiekowymi bukami. Najlepiej prezentują się jesienią i zimą. Wtedy trzeba je zobaczyć!

Kolejnym, nieco nostalgicznym przystankiem na naszej trasie, był stojący sam w szczerym polu Kościółek św. Heleny we Wróblinie Głogowskim. Onegdaj była to usytuowana na lewym brzegu Odry wioska, dokąd zanieczyszczenia niesione wiatrem od Huty Miedzi Głogów jej nie zatruły. Budynki musiano wyburzyć, by nikt lekkomyślny nie myślał w nich pozostać.

Podobny los spotkał Kościół św. Wawrzyńca w Rapocinie. Z tą tylko różnicą, że stoi teraz samotnie w lesie, a nie w polu i przy prawym brzegu Odry, a nie lewym.

„Paradoksalnie. Par excellence.” 😉 Nie była, to bynajmniej podróż sentymentalna. Świeciło słonko, a my byliśmy radośni jak dzieci. Sentymentalny, to jestem ja teraz. Jest druga w nocy, za oknami ciemno i zimno i słotno. Jest jesień. Motocykl stoi z rozładowanym akumulatorem – mówią, żeby nowy kupić na wiosnę. Więc czekam i piszę sobie, bo czasami tak lubię. 😉

Danek Opublikowane przez:

2 komentarze

  1. El_Tomkko
    4 października 2017
    Reply

    Stojący na barrrrdzo wysokim poziomie felieton oraz wspomnienie z przecież nie tak dawnego rozpoczęcia sezonu doprowadziły mnie do rozterki… Jak ten czas zapierd…
    Cagiva nawet jeszcze wtedy żyła 😉
    A przez Twoje lubienie pisania może jakieś większe dzieło powstanie 😉 Nie będziesz musiał pracować a tylko jeździć i z praw autorskich żyć! Jak myślisz?

  2. Danek
    4 października 2017
    Reply

    Paradoksalnie. Par excellence. Jak mawia Maniek 😉
    Cieszę się, że udało mnie się doprowadzić Ciebie do rozterki. Szkoda tylko, że tak z rana. Dzięki i do zobaczenia wieczorem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *